Muzeum w Ordos wydaje się jednocześnie przybyszem z obcej planety, który wylądował na pustyni, jak i czymś, co od zawsze tu istniało. Z wyniesionej ponad okolicę, przypominającej wydmę miejskiej plaży budynek odsłania wnętrze pełne naturalistycznych form, skąpane w naturalnym świetle. Powstaje w ten sposób architektura ponadczasowa – pośrodku nowoczesnego miasta ruin z wieloma niedokończonymi inwestycjami i niezamieszkanymi osiedlami.
Ordos Museum
Lokalizacja: Ordos, China
Pracownia: MAD
Główni architekci: Ma Yansong, Yosuke Hayano, Dang Qun
Zespół projektowy: Shang Li, Andrew C. Bryant, Howard Jiho Kim, Matthias Helmreich, Xiang Ling, Linda Stannieder, Zheng Tao, Qin Lichao, Sun Jieming, Yin Zhao, Du Zhijian, Yuan Zhongwei, Yuan Ta, Xie Xinyu, Liu Weiwei, Felipe Escudero, Sophia Tang, Diego Perez, Art Terry, J Travis Russett, Dustin Harris
Inżynierzy: China Institute of Building Standard Design & Research
Instalacje: The Institute of Shanxi Architectural Design and Research
Konsultacje (fasady): SuP Ingenieure GmbH, Melendez & Dickinson Architects
Wykonawca: Huhehaote construction Co., Ltd
Wykonawca fasady: Zhuhai King Glass Engineering CO.LTD
Powierzchnia budynku: 41 227 m2
Wysokość: 40 m
Zdjęcia: Iwan Baan


Muzeum Miasta i Sztuki
Sześć lat temu miasto Ordos było jedynie rozległym krajobrazem majestatycznej pustyni Gobi. Dziś to dynamicznie rozwijające się centrum miejskie, uwikłane w klasyczny dla współczesnych Chin dylemat: zderzenie wielowiekowych tradycji z marzeniami o przyszłości. Architekci, projektując nowe tkanki urbanistyczne, muszą zachować delikatną równowagę – szanować mniejszości etniczne, ich kulturę i jej przyszły potencjał.
W 2005 roku miejscowe władze przyjęły nowy plan generalny rozwoju miasta. W ramach jego realizacji biuro MAD otrzymało od władz Ordos zlecenie zaprojektowania muzeum, które miało stać się centralnym punktem i symbolem nowej, wielkiej aglomeracji. Architekci z MAD, zainspirowani kopułami Buckminstera Fullera, stworzyli tajemniczą, abstrakcyjną formę – obiekt zdolny do alternatywnego, ponadczasowego połączenia chińskiej tradycji z przyszłością. Zewnętrzna powłoka z metalu chroni wnętrze przed surowymi zimami i częstymi burzami piaskowymi regionu. Symbolicznie działa jednak jak tarcza – osłania bezcenną kulturę i historię miasta przed nieprzewidywalnym, gwałtownym rozwojem urbanistycznym wokół. Muzeum zdaje się unosić nad falującą piaszczystą wydmą – to ukłon w stronę krajobrazu, który dopiero co został zastąpiony ulicami i budynkami nowego miasta. Powstały plac stał się ulubionym miejscem spotkań mieszkańców, którzy przychodzą tu całymi rodzinami, by spacerować, bawić się i wypoczywać w przyjemnej, organicznej scenerii.
Wejście do muzeum przynosi silny kontrast wobec surowego zewnętrza: monumentalna, przewiewna jaskinia zalana jest naturalnym światłem wpadającym przez świetliki. Strefa wejściowa płynnie przechodzi w kanion – pustkę wyciętą pomiędzy galeriami a salą wystawową, rozświetloną u góry. Zwiedzający poruszają się wzdłuż dna tych pierwotnych formacji, przemierzając w powietrzu tektoniczne mosty – przypominające przecięcie przeszłości i przyszłości pustynnego krajobrazu Gobi. Wielokrotnie przemierzają te wiszące przejścia, spoglądając na swoją drogę z różnych punktów. Jednocześnie społeczność lokalna jest zachęcana do poruszania się przez dolinę centralnego kanionu – łączącego dwa publiczne wejścia po przeciwnych stronach budynku – bez konieczności odwiedzania poszczególnych wystaw. Zróżnicowany ruch mieszkańców i turystów wewnątrz kierowany jest grą światła i cienia: raz wnętrza pozostają tajemniczo przygaszone, innym razem są olśniewająco jasne, ale zawsze wciągające i angażujące.
Pracownicy muzeum zyskali z kolei południowy, naturalnie doświetlony ogród wewnętrzny – wspólną przestrzeń dla biur i działu badań, tworzącą zdrowe, przyjazne środowisko pracy. Realizacja muzeum dała mieszkańcom Ordos miejsce, w którym mogą na nowo spotkać się z historią i kulturą swojego miasta – w obliczu jego błyskawicznego rozwoju. Ludzie spotykają się tu spontanicznie w naturalistycznych krajobrazach budynku – w symbolicznym przecięciu natury i ludzkiej ingerencji.
To projekt, który nie tylko chroni sztukę, ale sam w sobie stał się ważnym artefaktem – pomostem między tym, co było, a tym, co dopiero nadejdzie.




















