W leśnej otulinie na obrzeżach Warszawy powstał jednorodzinny dom, którego koncepcję oparto na kategorycznym założeniu – nie dotykać drzew. W efekcie sosny przebijają jego dach, wyrastają w patiach i zaglądają do wnętrz. Gęsto zadrzewiona działka dla pracowni 77Studio Architektury stała się głównym punktem odniesienia podczas pracy nad projektem Domu w Drzewach.
Dom w Drzewach
Projekt: 77Studio Architektury
Pow. użytkowa: 513m²
Zdjęcia: Piotr Krajewski



Dom w Drzewach
Zaprojektowanie domu, który wtapia się w naturalne otoczenie, już samo w sobie stanowi spore wyzwanie. Jeszcze trudniejsze jest stworzenie architektury, która integruje naturę nie tylko poprzez materiały czy kolorystykę, ale także poprzez zachowanie istniejącej przyrody. A taki cel postawili sobie architekci z pracowni 77Studio Architektury projektując Dom w Drzewach. Decyzji tej sprzyjało szczególne otoczenie. Działkę położoną w granicach Warszawy na tzw. linii otwockiej, porasta sosnowy las. Regularny rytm sosen, ich zbliżona wielkość i brak innych gatunków drzew to pozostałość gospodarki leśnej prowadzonej na tym obszarze od połowy XIX wieku.
– O charakterze tego miejsca stanowiły nie pojedyncze okazy, lecz skupisko podobnych do siebie drzew. Żadne z nich nie wyróżniało się spośród pozostałych, natomiast łącznie tworzyły niepowtarzalny krajobraz. Dlatego postanowiliśmy w żaden sposób nie ingerować w zastany ekosystem i wpleść architekturę pomiędzy pnie – mówi autor projektu arch. Paweł Naduk, właściciel 77Studio Architektury.
Dach rozpięty między drzewami
Aby nie zaburzyć naturalnej równowagi tego miejsca, dom miał tworzyć w leśnej otulinie dyskretną enklawę.
– Naszą ideą było ograniczenie architektury do jednej kreski – możliwie oszczędne i lapidarne wpisanie budynku w rytm istniejących drzew. To pozioma linia krawędzi dachu, która ma sprawiać wrażenie rozwieszonej pomiędzy pniami – wyjaśnia Paweł Naduk.
Z dalszej perspektywy właściwie tylko do niej sprowadza się widoczność domu w lesie. Zgodnie z założeniem realizacja musiała sprostać wyzwaniu budowy w ekstremalnie bliskim sąsiedztwie drzew. Aby nie uszkodzić ich gałęzi i korzeni, konstrukcję budynku oparto na ustawionych pomiędzy sosnami betonowych „pudełkach”. Mają one różną wielkość i pełnią zarazem funkcje użytkowe – w ich wnętrzu zaplanowano pomieszczenia pomocnicze, m.in. brudną kuchnię, schowek, garderoby czy garaż. Pozostałe, główne pomieszczenia, takie jakie salon, kuchnia z jadalnią, sypialnie czy łazienkę, usytuowano w przestrzeniach pomiędzy betonowymi modułami. Od lasu oddzielają je tylko duże przeszklenia.
– Budynek można sobie wyobrazić jako regularnie rozrzucone wśród drzew klocki. Pomiędzy nimi, w przestrzeni oddzielonej od pozostałej części lasu tylko szklaną barierą, toczy się życie domowników – obrazowo opisuje arch. Paweł Naduk.
Gdzie kończy się las, a zaczyna dom?
Całość przykryto płaskim, zielonym dachem, w którym pozostawiono prostokątne otwory na drzewa, patia oraz świetliki. Pełnią one różne funkcje: przez jedne wyrastają na zewnątrz drzewa, przez inne wpadają do wnętrza promienie słoneczne. Ich geometryczna siatka nakłada się na pozornie przypadkowy rytm lasu. Jednocześnie wielkość i umiejscowienie perforacji w dachu są ściśle związane z układem pomieszczeń, potrzebą ich doświetlenia oraz położeniem drzew. Zamysł tego przedsięwzięcia w pełni ukazuje dopiero widok z góry. Porośnięty runem leśnym dach i górujące nad nim korony drzew, działają jak kamuflaż, skrywając budynek w leśnej gęstwinie.
Twórcza gra z przyrodą ma swoją kontynuację również od strony ogrodu. Tu efekt zanikania domu wśród drzew osiągnięto w inny sposób – poprzez otwarcie rozległymi przeszkleniami na otaczającą zieleń. Poza widoczną z oddali linią jasnego gzymsu pozostała część budynku stopniowo rozmywa się wśród drzew. Duże tafle szkła nie stanowią bowiem wizualnej bariery. W jednym miejscu pozwalają przejrzeć na wskroś dom, w innym odbijają jak w lustrze gałęzie i pnie. Z kolei ciemniejsza, szara barwa elewacji sprawia, że pełne fragmenty bryły optycznie wtapiają się w cienie rzucane przez drzewa.
Przeszklenia zacierają również granicę między tym co na zewnątrz i wewnątrz domu. Wrażenie przenikania się obu przestrzeni wzmacnia zastosowanie tych samych materiałów lub ich kolorystyki. Podbitka dachowa, wykonana z jasnych, termowanych desek sosnowych, płynnie przechodzi w okładzinę sufitu. Te same deski wykorzystano na posadzkach zewnętrznych tarasów. Ich rysunek i jasna barwa mają swoją kontynuację w dębowej podłodze pomieszczeń.
Sosny obok wanny
We wnętrzach dominują naturalne forniry, szarości i biel. Stonowana kolorystyka sprawia, że to krajobraz za oknami staje się najmocniejszym elementem aranżacji. Szczególnie wyraźnie widać to tam, gdzie sosny rosną zaledwie kilka kroków od stołu, kanapy czy wanny. W przeszklonej łazience ma się wręcz wrażenie, że las wypełnia całe wnętrze. Inaczej jest od strony drogi. Tutaj budynek ma bardziej zamknięty, niemal surowy charakter. Zamiast przeszkleń pojawiają się pełne, szare elewacje, z którymi wizualnie łączy się ogrodzenie. W ten sposób prywatne wnętrza domu pozostają ukryte przed wzrokiem osób postronnych.
W elewację wkomponowano również garaż. Prowadzący do niego podjazd stopniowo obniża się względem poziomu części mieszkalnej, dzięki czemu wjazd do garażu nie konkuruje z bryłą budynku. Po zamknięciu bramy strefa wjazdu znika w jednolitej, szarej płaszczyźnie frontowej elewacji.
































