Szczecińskie Podjuchy mają w sobie coś z małej miejscowości na obrzeżach dużego miasta: z jednej strony szybka kolej i autostrada, z drugiej spokojne uliczki, domy jednorodzinne i dużo zieleni. Kilka lub kilkanaście minut spaceru dzieli mieszkańców od lasów Puszczy Bukowej i Jeziorka Szmaragdowego, które czaruje intensywną, zielononiebieską barwą. Na tym styku miasta i dzikiej przyrody powstanie nowe osiedle, realizowane na podstawie zwycięskiej koncepcji konkursowej warszawskiej pracowni 22ARCHITEKCI.
Osiedle TBS w Szczecinie
Projekt: 22ARCHITEKCI

Osiedle na skraju puszczy
Najpierw krajobraz: bukowy las, strome wąwozy i widoki na dolinę Odry. Dopiero potem architektura. Zwycięski projekt osiedla TBS w Szczecinie ma pokazać, że budownictwo społeczne może być wrażliwe – na naturę i potrzeby mieszkańców. W ramach w całego założenia powstanie 560 dostępnych cenowo mieszkań w 26 budynkach.
Wąwozy pełne życia
Teren przyszłego osiedla to 10 hektarowa przestrzeń, która kaskadowo opada w dół. Dwa wąwozy i strome skarpy tworzą tu naturalny, zielony amfiteatr o różnicy poziomów sięgającej 26 metrów. Ta trudna topografia stała się punktem wyjścia dla projektu biura 22ARCHITEKCI. Zamiast wyrównywać teren, w jego rzeźbę wkomponowali niewielkie, trzy- i czterokondygnacyjne budynki. – Taka skala pozwoliła nam omijać cenną roślinność i dostosować się do rzeźby terenu – mówi architekt Maciej Kowalczyk, współtwórca pracowni. Punktowce na zboczach wąwozów – choć tworzą trzy kameralne „kolonie” – przypominają raczej rozproszone w krajobrazie domy niż jedno duże osiedle.
Echo dawnej cegielni
Tożsamość miejsca projektanci zbudowali na historii Podjuch i słynnej fabryki wyrobów szamotowych Didier, które na przełomie XIX i XX wieku były znakiem rozpoznawczym regionu. Przenieśli ten rzemieślniczy gen do współczesnej architektury: partery budynków zostaną wykończone płytkami ceramicznymi. Każda z trzech kolonii otrzyma swój indywidualny kolor i wzór ułożenia ceramiki, co w mieszkalnictwie społecznym jest szczególnym przejawem dbałości o detal. Wyższe kondygnacje, w odcieniach złamanej bieli i jasnych barwach ziemi, pozwolą im wtopić się w krajobraz.

Architektura bliskości
Każde mieszkanie otrzyma własną przestrzeń – balkon, taras albo ogródek. To coraz częściej standard w budownictwie socjalnym. W większych domach, zamiast zamkniętych klatek schodowych pojawią się zadaszone patia z galeriami. – To współczesna interpretacja szczecińskich kwartałów, ale zamiast zamkniętych podwórek zaproponowaliśmy otwarte, zielone dziedzińce – tłumaczy Kowalczyk. Samochody w większości zostaną schowane w garażach podziemnych, a ich ruch ograniczy się do obrzeży osiedla. Cały teren będzie bezpieczną i spokojną przestrzenią dla mieszkańców i sąsiedztwa.
Dom, który łączy
U zbiegu wąwozów, w samym centrum osiedlowego życia, zaplanowano Centrum Aktywności Międzypokoleniowej. To tutaj powstanie Ośrodek Wsparcia Dziennego – projektowa odpowiedź na wyzwania starzejącego się społeczeństwa i odejście od segregacji grup wiekowych. – Projektujemy dla społeczności, która z każdym rokiem będzie coraz liczniejsza, a która wciąż zbyt często spychana jest na margines – wyjaśnia Maciej Kowalczyk.
Zamiast izolacji na uboczu, seniorzy otrzymają dom w najbardziej uczęszczanym punkcie osiedla, który wizualnie nie różni się od pozostałych. Mieszkania będą w pełni dostosowane do niepełnosprawności, a parter ma tętnić życiem społecznym. – Powstanie tu kawiarnia i świetlica, a przed budynkiem wspólny ogród. To miejsce, w którym seniorzy będą mogli dzielić się pasją do roślin z najmłodszymi – dodaje architekt.
Całe osiedle przełamuje bariery architektoniczne – sieć ścieżek o łagodnym nachyleniu pozwoli dotrzeć rodzicom z wózkami i osobom o ograniczonej mobilności do punktów widokowych, z których rozpościera się panorama na rozlewiska Odry i centrum Szczecina. Atrakcją dla dzieci będą sensoryczne place zabaw wkomponowane w pagórki i zjeżdżalnie wykorzystujące naturalne nachylenie zboczy. Pomyślano też o młodzieży – grupie często pomijanej w projektach osiedlowych – tworząc kameralne miejsca spotkań w części parkowej. Autorzy myślą również o specjalnej przestrzeni dla psów.

Bukowe lasy i kaskady wody
Roślinność podąża tu za rzeźbą terenu, tworząc żywy ekosystem. Na wzgórzach buczyna stanowi naturalny bufor od autostrady, nawiązujący do pobliskiej puszczy. Słoneczne stoki zajmą dąbrowy, a wilgotne doliny – łęgi. Przy budynkach zieleń zyska parkowy sznyt z ogrodami i skwerami.
System retencji, zamiast ukrywać wodę w rurach, czyni z niej krwioobieg osiedla. Deszczówka zasili ogrody deszczowe oraz niecki z olszami i jesionami. – Dawna nazwa Podjuch nawiązuje do słowa „jucha”, oznaczającego wilgoć i płynącą wodę. Do dziś geomorfologia sprawia, że spływające ze wzgórz Puszczy Bukowej wody okresowo zalewają niższe partie dzielnicy. Nasza błękitno-zielona infrastruktura nie tylko zagospodaruje deszczówkę z osiedla, ale też okiełzna ten dziki potok. Wykorzystując kalkulację usług ekosystemowych, tworzymy sztuczne mokradła i inicjujemy procesy torfotwórcze. Łączymy nasadzenia inspirowane puszczą, adaptację przyrody spontanicznej (tzw. czwartą przyrodę) oraz zieleń ozdobną. Woda zbuduje mikroklimat, w którym zaciera się granica między architekturą a naturą – mówi Joanna Rayss, autorka architektury krajobrazu. To odejście od koncepcji „wyspy betonu” na rzecz osiedla, które oddycha razem z lasem.
Nowa normalność
Szczeciński projekt to propozycja zmiany w myśleniu o budownictwie społecznym – sygnał, że może być ono przestrzenią dla odważnych i wrażliwych pomysłów. – Mieszkania budowane ze środków publicznych wcale nie muszą oznaczać architektonicznych kompromisów. Dobra przestrzeń do życia, dbałość o detal czy zaawansowana ekologia to nie luksus zarezerwowany dla wybranych, ale prawo każdego mieszkańca – przekonuje Maciej Kowalczyk. Jak dodaje – nie będzie to kolejny zespół budynków, a integralny fragment krajobrazu na granicy miasta i lasu.


